Tak właśnie. Nawet opiszę dwa aspekty powyższego.
Wszyscy wiedzą, że mam odjazd ze stażem. Znaczy: chcą, nie chcą, mogę, nie mogę. Latam, pytam, załatwiam. I nie mów hop! To doświadczenie wryło mi się w mózg i od dzisiaj słowa nikomu nie powiem!
Powinnam się kopnąć w dupę z rozmachem, ale mi się niestety noga w drugą stronę nie składa. A mogła była, bo kiedyś se ją tak wygłam, że to że chodzę to cud nad cudy. I jeszcze jeżdżę na nartach. I w ogóle po tym uprawiałam brązowy nasz, dzisiaj, sport.
Ale do rzeczy.
Kopnąć się powinnam.
Jakieś dwa posty temu napisałam, że załatwiłam staż.
Chciałam tu teraz na tej konferencji odszczekać, co powiedziałam.
Gdyż. Ponieważ.
Gówno prawda.
Zostałam zawezwana do urzędu, tfu! pracy. Wyspowiadać się.
Szczerze, to sądziłam, że idę po instrukcję, jak się obchodzić ze stażem, ale dopadł mnie zonk.
Bramka numer 3.
Byłam czujna po moich doświadczeniach z CIS (też już pisałam). Śmierdziało mi tam. Nie żeby te dwie, boguduchawinne kobieciny, które wrzeszczą do siebie na korytarzu wśród takich jak ja żuczków, że "w sumie to nieważne, ale wpisz w tabelkę, żeby wyglądało, że coś robimy", się ześmiardły. Nie nie. Wyczułam podstęp.
Pani najpierw zapytała o to, co będę na stażu robić. No to mówię, że to i to. Po czym pani mi mówi, że przejrzała moją dotychczasową karierę i jej wychodzi, że tadammmmm! fanfary! orkiestra tusz!!!
- była już pani przedstawicielem handlowym.
Tu mnie dźgnęło pod czachą. I mówię taaaaaaaak, ale nie w tej branży, i tak właściwie to tylko tak mam napisane, bo...i tu nastąpiło mega wyjaśnienie, dlaczego właściwie byłam, ale nie byłam. Potem pani zerknęła w punkty, rozpisane przez przyszłego pracodawcę i mówi: no to co z tego tu jest dla pani nowością? Bo tak z papierów wynika, że NIE NALEŻY SIĘ PANI STAŻ, BO MA PANI ZA DUŻE DOŚWIADCZENIE ZAWODOWE.
Kurwaszjegomać. Przepraszam, ale do dzisiaj mnie telepie, a minął tydzień.
To tłumaczę, że tu jest napisane, że programy komputerowe, a to chodzi o program do projektowania, AutoCad i nie miałam z nim nic wspólnego i to zupełna nowość dla mnie. Opomiarowywanie i planowanie też. To już zalatuje ogromną ściemą, ale cóż. Postanowiłam się bronić. W międzyczasie pani zadała mi podchwytliwe pytanie a skąd wiem o tej pracy. Trochę mnie zatkało. Ale nie przyznałam się do niczego.
Mimo to pani brnęła dalej, że się nie należy i ze zbolałą miną wysłuchała o mojej sytuacji, o tym, że nie interesują mnie zmiany, w sensie praca dwuzmianowa, że szukam pracy, a nie przechowalni...
Kiwała ze zrozumieniem głową po czym powiedziała, że zostanę powiadomiona, ale....raczej listownie, czyli będzie odmowa.
Szlag mnie trafił dokumentny po wyjściu na korytarz.
Chwyciłam brzytwę, znaczy telefon. Zadzwoniłam do ciągle niedoszłej szefowej, ale akurat nie mogła rozmawiać. Oddzwoniła po jakimś czasie i od razu pyta czy wyszłam z up. I zanim zdążyłam się pożalić, powiedziała, że zadzwonili do niej, a ona im powiedziała, że w życiu nie zatrudni nikogo bez doświadczenia i dlatego właśnie ja.
Czekam. Są da tygodnie do rozpoczęcia stażu.
Co będzie to będzie. Ale jak nie będzie, to ...
Zastanowię się mocno co dalej.