Moja prawilność to przymus tłumaczenia i dowodzenia racji i prawdy. Cecha ze spektrum, która mocno towarzyszyła mi od dzieciństwa. Branie na serio rzeczy, które były żartem, dokładne odtwarzanie innych rzeczy, zagubienie, gdy czegoś nie wiedziałam na tip top.
Moje zamaskowanie osiągnęło oczekiwany rezultat w postaci wycofania, blokady i głębokich oddechów.
Naprostowywanie rzeczy to nie popisywanie się wiedzą. Raczej próba pokazania, że coś jest inne niż ludzie sądzą że jest. Zagmatwane, ale nie umiem opisać tej potrzeby wyłuszczenia, emocji, toku myślenia.
Wyciszyłam to, bo rozumiałam absurdalność mojego zacięcia i zakręcenia na punkcie danej rzeczy, czy wiadomości.
Przykładem opisującym to najlepiej było udowodnienie mojemu przyjacielowi, że piosenkę Time of my life śpiewa Bill Medley i Jennifer Warnes. Po pół roku go dopadłam z kasetą, żeby mu pokazać. Spojrzał na mnie jak na idiotkę. Ale właśnie to jest to, że pamiętam słowo w słowo coś sprzed długiego czasu.
Czasem to było silniejsze ode mnie, ale opanowałam samokontrolę.
Myślę, że ta moja cecha sprawiła, że posiadłam ogromną wiedzę na każdy temat. Powierzchowną, ale ogromną. Czyli jestem tą, która wie wszystko. (tak, to autoironia, choć faktycznie wiem dużo).
No i nastało dzisiaj.
Trafiłam na zdjęcie zestawione z dwóch. Typu przed i po. Ale na pierwszy rzut oka, bez specjalnego zagłębiania się widać, że to dwa różne miejsca.
I przeszłabym obok bez zagłębiania, ale przeczytałam komentarze. No i mnie się coś zrobiło. Zagotowało. Zbuntowało. Poczuło nieodpartą potrzebę udowodnienia, że twórca posta do tego zdjęcia myli się, bo ja wiem lepiej.
Zrobiłam krótki research. To też umiem bardzo dobrze. Serio, kilka kliknięć i już wiedziałam. Że to dwa różne miejsca, chociaż na jednej plaży, bardzo podobne, ale inne.
Napisałam więc komentarz, wstawiłam zrzut z mapy google i ... czekam na lincz.

Przyjrzałam się uważnie i faktycznie to dwa różne miejsca, choć podobne.
OdpowiedzUsuńBardzo podobne, ale na pierwszy rzut oka budynki inne.
UsuńHmm... jak się dobrze przyjrzeć, to można pomyśleć, że jednak to samo, tylko morze kawał lądu wyszarpało. I ta roślina w donicy niby taka sama, ale trochę jak kopiuj-wklej 😄
OdpowiedzUsuńCiężko w dzisiejszych czasach być pewnym czegokolwiek i trochę mnie to przeraża. I też tak czasami nam, że pamiętam co ktoś kiedyś, tylko że mam tego samoświadomość i wiem, że zrobiłabym z siebie idiotkę po czasie coś komuś udowadniając. Więc odpuszczam i... wiem lepiej 🤪😂
Podobne ujęcie, ale budynki inne. Obejrzałam zdjęcia na google maps i tam potwierdziło się moje przypuszczenie :)
UsuńTak, dalej wiem lepiej, ale już nie udowadniam. Dzisiaj tylko nie szczymałam, hahahaha
Patrząc na zdjęcia, też powiedziałabym bez wahania: to są dwa różne miejsca. I bardzo rozumiem ten moment 'zagotowania'. I nie 'prawilność', tylko uważność, która czasem boli, bo świat woli na skróty. A Ty po prostu nie umiesz przejść obok, kiedy coś się nie zgadza. I to jest bardzo ludzkie i bardzo moje. Ściskam sis.
OdpowiedzUsuńCzyli to nie ze mną jest coś nie halo. :) Uściski, Sis :*
UsuńA po jaką cholerę Ci ten lincz? Czekaj lepiej na coś dobrego. Trzymam kciuki.
OdpowiedzUsuńLinczu nie było.
UsuńI bardzo dobrze. A coś dobrego w zamian było?
UsuńNic, zero odzewu. :)
UsuńWidać, że Twoja „prawilność” i potrzeba dopracowania wszystkiego w szczegółach to nie tylko cecha, ale też część Twojej osobowości, która czasem wkurza, czasem bawi, a czasem naprawdę się przydaje. Uwielbiam ten fragment o piosence i przyjacielu – idealnie pokazuje, że Twoja pamięć i dociekliwość są absolutnie epickie, nawet jeśli inni tego nie doceniają. No i ten research z mapami Google – totalnie rozumiem ten moment, kiedy trzeba wtrącić swoje „wiem lepiej”, choć od razu wiesz, że komentarze mogą być mieszane.
OdpowiedzUsuń