W pięknych okolicznościach przyrody, rankiem, trzeciego stycznia, z uwiązanym do ręki ciągnikiem z napędem na cztery kopyta, nie zgadniecie co.
Musnęła mnie lekkim powiewem myśl, że to to ciemne na drodze to zamarznięta kałuża. Bo dzień wcześniej z radością skruszyłam wafelek lodu na niej. Kto nie wskakiwał w zamarznięte kałuże niech się lepiej przyzna, bo ja z psychopatami nie gadam.
Wydawać by się mogło, że oj tam, małe takie. Ominąć można.
Nie można.
Znaczy ja nie mogłam. Bo między myślą, a drogą nie było kompatybilności. Klapnęłam na tyłek, krzyknęłam i zaczęłam się tak śmiać, że moja ofca nie za bardzo wiedziała co zrobić z tym fantem. Więc pies mi mordę lizał. A ja rżałam. Zgarnęłam się z ziemi, bo jednak zimno.
O dziwo, tym razem niczego nie stłukłam, nie boli i poza godnością nie ma żadnych strat.
No i jestem niepocieszona, bo zapowiadali opady śniegu i lód, a tu tylko przymrozek. Śnieg wszędzie naokoło. u mnie tylko zamarznięty deszcz.
Dalsza wycieczka przebiegała spokojnie, bez emocji i przygód.
A to jeszcze taka mała dygresja królewska z wypadu na Północ. Udało mi się tylko tak pstryknąć, gdyż dojeżdżałam do ronda. Elżbieta i Filip, chyba z pianki montażowej.




Te głowy absurdalne, ale północ chyba średnio lubi rodzinę królewską, nawet wspmnieniowo, czy się mylę? Dobrze, że to tylko kałuża, wyobraziłam sobie ten obrazek :P
OdpowiedzUsuńSzkocja zapewne nie lubi, ale to jeszcze jest w Anglii. Wygląda całościowo jak pomnik-ołtarzyk. Tak, śmiać się z człowieka co fika. Sama się śmiałam :D
Usuńoj tam śmiać się tam śmiać, ważne, że nic Ci się nie stało :P
UsuńŚlubuję uroczyście, że wskakiwałam. W zamarznięte i niezamarznięte.
OdpowiedzUsuńUfff... Ja w niezamarznięte też. Ile razy po łbie dostałam za mokre buty, to nie zliczę.
Usuńo i ja wskakiwałam.
OdpowiedzUsuńnatomiast chcesz trochę śnieżku? to se weź u nas już toniemy....naprało i pada nadal...kurde nie odkopiemy sie jutro.
Chcę! Biorę wszystko!
Usuń