piątek, 2 października 2026

[552]. Przypadkiem.

Trafiło mi się jak ślepej kurze. Serio.
Syn powiedział mi kilka razy, że jestem zajebistą mamą a swoim koleżankom, że jestem bardziej jak przyjaciółka, niż stereotypowa mama. Zyskałam nowe pokolenie fanów i fanek. I cieszę się, że moje rozmowy, dyskusje i zwyczajna otwartość dały takie rezultaty. 
Synowa mieszka z nami bez zmian. Jej rodzina nie interesuje się jej losem, wręcz przeciwnie. Odcięli ją od wszystkiego. Od sponsorowania akademika, studenckich finansów, nawet z subskrybcji platform różnej maści. Jestem w szoku. Że można nie wspierać swojego dziecka, bez względu na powód wybrania drogi, którą idzie. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w moim wydaniu. 
Rozmawialiśmy z młodym o całej sytuacji wielokrotnie i jest mi bardzo smutno, że dorośli, wykształceni ludzie, odwrócili się od swojego dziecka. W każdym razie mam córkę, nawet jeśli nie będą razem. 
Ale wspominam o tym, bo zrobiłam jej niespodziankę. Zupełnie przypadkiem.
Otóż była pewna rocznica. Nie ma znaczenia jaka. Ważna dla nich. No i ponieważ wpierniczyłam młodemu paluszki, które miał ze sobą zabrać, ale zapomniał zaklepać, to upiekłam mu szarlotkę. Dałam do tego świeczkę. I zrobiłam kartkę. 
Historia z kartką jest taka, że młody chciał napisać coś osobistego, poprosił o papier. Więc dałam mu bazę do kartek. No ale taka biała, czysta, no nie pasuje mi, skoro pokój pełen akcesoriów. Tyle że chwila przed odjazdem, bałagan na stole, znaczy nie wciśniesz niczego na blat. Ale tak se poszłam zerknąć i mój wzrok padł na kawałek papieru akwarelowego, na którym onegdaj (jakieś 2 lata temu!) trochę pobazgrałam, bo testowałam farbki. Zupełnie o tym zapomniałam, więc moje zdziwienie było ogromne. I o. Wycięłam gilotyną, przykleiłam na bazę. Zapakowałam w kopertę. I poszło w świat :) 


(jaaaaa, blogger zniszczył zdjęcie, ale trudno).

A z innych wydarzeń, to mamy kumpla. Spotykamy go rano i wieczorem.


 



A to oficer czekający na spotkanie z Rudym. 



No i chciałam bardzo serdecznie podziękować Frau B, za przesyłkę. I przecudne dedykacje.








1 komentarz:

  1. Jesteś fantastyczną mamą i w ogóle człowiekiem. Oparcie w rodzicach to najważniejszy element fundamentu, na którym młody człowiek buduje swoje życie, swoją teraźniejszosć i przyszłość.
    Pamiętam moje rozmowy z synem, kiedy przyjechał na studenckie wakacje, jak zwykle rozmawialiśmy o wszystkim, o życiu, o jego skomplikowanej duszy, o ludziach... I w pewnym momencie syn powiedział, że bardzo docenia to, jakimi jesteśmy rodzicami, że zawsze go wspieramy, nawet jak coś zawala (albo odwala), że o wszystkim może z nami, a zwłaszcza ze mną, porozmawiać (bo gadaliśmy godzinami, wgryzałam sie w jego introwertyczną psychikę, żeby zrozumieć). Bo ma mnóstwo znajomych i prawie każdy z nich ma jakieś problemy z rodzicami, mniejsze lub większe, czują się osamotnieni lub wręcz odrzuceni. I tak dalej w tym tonie. Obaj synowie powtarzali nam zresztą często takie rzeczy. I to jest najwieksza nagroda dla rodziców, bo przecież to wsparcie dużo nas kosztowało (psychicznie i finansowo często też), a szczęście dziecka jest najważniejsze, więc jest cudownie, jeśli dziecko to dostrzega i docenia, i te wysiłki jakoś procentują. Żal tylko tych dzieciaków, dorosłych już nawet, które takiego emocjonalnego oparcia w rodzinie nie mają.
    A karteczka wyszła Ci świetna :).

    OdpowiedzUsuń

Jeśli zechcesz podzielić się swoim zdaniem - będę wdzięczna. Nie obrażaj nikogo, a Ciebie również nikt nie obrazi.