Otóż, w zamknięciu pandemicznym zakupy robiła mi Kudłata. Przyjeżdżała z południa, bo mogła, miała pozwolenie na poruszanie się, ze względu na pracę. Wpadała do marketu, robiła zakupy według listy i dostarczała.
Razu pewnego zachciało mi się lodów, więc o nie poprosiłam. Miałam namyśli takie wiecie, niebieskie pudełko, albo coś. Ale ta mi przywiozła legendę. Ben & Jerry's. Link dla chętnych: https://www.benjerry.co.uk/
W tamtym czasie to było ok. Zachwyciły mnie smaki. Ale ponieważ byłby bardzo słodkie, to jadłam je bardzo długo, po łyżeczce.
Nie wiem co sprawiło, że po pewnym czasie nie mogłam już patrzeć na te lody. Nie przejadłam się, bo porcyjki raz na jakiś czas były malutkie. Nic mi po nich nie było, co mogłoby tłumaczyć sytuację, ale nie.
Mam traumę i na samą myśl o tych lodach robi mi się niedobrze. Tak serio serio. W pobliżu lodówek z nimi, gdzie lezę za Młodym, bo on takie pudełko na jedno posiedzenie opycha, zbiera mi się na rz.. mam odruch wymiotny. Jak o nich za długo myślę to również. Teraz piszę już resztką sił.
Ogólnie do lodów mam tak samo jak do cytrusów i Leonardo DiCaprio. Muszę się mocno przekonywać i namawiać, żeby zjeść, a jak już zacznę to jest ok. Leoś to z kolei nie lubię go. W sensie nie był nigdy moim idolem, nie podobał mi się, ale jak już zacznę oglądać z nim film, to jest wyjątkowo dobrym aktorem i miło się ogląda.
Teraz zastępczo próbuję inne lody. Haagen - Dazs. Trafiłam na masło orzechowe i orzeszki i zakochałam się w smaku. Ale obawiam się, że za chwilę podzielą los B&J.
A właśnie, Na stronie, którą tam wyżej podałam jest cmentarz smaków. Te których już nie produkują można powspominać.
A to wszystko dlatego, że mam w głowie chaos. Czekają nas diagnozy (oficjalne, bo że z garem coś nie tak, to wiadomo nie od dziś) i inne kontrole. Oraz przyszła wiosna. A o wirtualno-realnym randkowaniu, napiszę kiedy indziej.








OMG, kot prawie jak nasz Ryszard!
OdpowiedzUsuńBył tam jeszcze ragdoll, ale zwiał. Rudego namawiałam, żeby ze mną jechał, ale jak usłyszał o Majorze, to podziękował ;)
UsuńBardzo lubię chocolate fudge brownie, ale nacięłam się kilka razy, smak był inny i przerzuciłam się na sorbet mango. Upierdliwie wierna jestem mango. I też nie lubiłam Leonardo DiCaprio, ale w Zjawie mnie oczarował i później obejrzałam jego film Before the Flood i pomyślałam, że to moje uprzedzenie do niego było głupie, ale to przez te jego młode beznadziejne filmy.
OdpowiedzUsuńNo właśnie nawet nie wiem, czy to uprzedzenie. Po prostu nie podoba mi się. Ale gra świetnie. Najmłodszy jego film, jaki pamiętam, to Co gryzie Gilberta Grape'a. I był w nim dobry. Ale potem jakoś nie bardzo mi pasował.
UsuńCo do Mango, to lubię. Moja kotka tak ma na imię :D Ale jest wredna, więc mówię na nią Mangusta. Chociaż raczej mówiłam, bo moja mama, teraźniejsza opiekunka przechrzciła ją na Rudą.
Mango i Mangusta - no cudo! Co do aktorów, to tych, co wielbię, już nie ma... Ci żyjący, to jeszcze mi się w pamięci nie umościli.
UsuńU mnie lody zajmują jedną szufladę w zamrażalniku 😂 Uwielbiam większość, Haagen-Dazs zdecydowanie bije na głowę B&J. No ale, z braku laku to i tymi nie pogardzę. I ja bardzo bym się dogadała z Twoim synem - po co talerzyk brudzić, skoro od razu zniknie cały kubek takich lodów przy jednym posiedzeniu 😄
OdpowiedzUsuńSorbety mogą nieistnieć 🙃
Ja jestem bardzo wybiórcza, jeśli o lody chodzi. W zamrażalniku utrzymałyby się pod warunkiem, że Młody nie wiedziałby o nich. Haha.
UsuńNie mogę lodów, ze względu na temperaturę i ze względu na skład i sprawa jest dla mnie jasna. Jak sobie zrobię, to zjem a, że mi się nie chce… to nie jem😉 Pisz o randkowaniu🤣
OdpowiedzUsuńNapiszę!
Usuńdziwne, myślałam, że napisałam...tu, widocznie mnie dyskusja wyeliminowała.
OdpowiedzUsuńwięc tak, lody uwielbiam a gdy mi źle, to zjadam ale nie całe pudełko, dawkuję. teraz na przykład mimo podziebienia, zjadam każdego dnia choroby miseczkę czekoladowo-waniliowych zalaną musem z malin i posypane rodzynkami :-) duże pudło przeleżało od wakacji?? leżało, w zamrażalniku i cierpliwie czekało.
Nie no Leonardo jest świetnym aktorem od dziecka : "Pokój Marwina, "Chłopięcy świat ...
"Całkowite zaćmienie " Co gryzie gilberta Grapea...wybitny "Romeo i Julia ..."Droga do szczęścia..."Incepcja...grał w wybitnych filmach już w latach dziewięćdziesiątych grubo przed Oscarem.
Tak, ja to wiem. Ale no nie mój typ.
UsuńJa też nie przepadam za lodami. Jeżeli już się skuszę, to na jakieś owocowe, najlepiej sorbet porzeczkowy albo cytrynowy. A Häagen-Dazs są rzeczywiście dobre. Szanuję karmelowe.
OdpowiedzUsuń