Na razie jeszcze przetrawiam kilka postanowień i zapisanych spraw do załatwienia.
Może w końcu trzeba przestać myśleć kategoriami usprawiedliwiania? I zacząć być zimną suką? W końcu co mi z miętkości przychodzi? Nerwy, zupełnie niepotrzebne.
Obserwując, słuchając i doświadczając doszłam do wniosku, że - uwaga uogólniam, a potem wyjaśnię - że nie potrzebuję faceta. Żadnego. Każdy jeden ma jakąś wadę.
Jeden nie umie przyjąć do wiadomości, że to koniec i próbuje udupić byłą żonę, kosztem dzieci, niestety. Ona próbuje jeszcze tak wszystko ustawić i myśleć, żeby rykoszet dzieci jednak nie dosięgnął. Ale dość. Zwyczajnie dość. Dostaną, pozbierają się szybciej. Z jakiej paki chronić dupę faceta, który ma innych w dupie?
Drugi nie umie poradzić sobie ze swoim życiem, a za błędy, kuriozalne, obarcza żonę, która zapowiedziała, że odchodzi. Klasyczne wyparcie swoich win i zrzucenie na tę, która ciągnie ten wózek od lat, a powinna pierdyknąć to wszystko dawno temu. Szukanie na siłę czegoś, co go utwierdzi w tym, że to nie on jest winny. Dręczenie psychiczne, bo to jednak boli. Ale wiara w poprawę i w obietnice, tak samo jak w pierwszym przypadku, nie pozwoliła na rzucenie tego dawno. Ale teraz jest ten czas.
Trzeci, i pewnie nie ostatni, kiedy obietnice są niespełnione, kiedy tchórzostwo i strach nie pozwalają załatwić spraw do końca. Wisi to sobie w przestrzeni i gnije. Im dalej czasowo, tym gorzej. A ja chronicznie nie lubię niezałatwionych spraw, kłamstw, że nie ma się czasu - wystarczy 5 minut, oraz udawaniania, że wszystko jest super. Nie jest. Tyle, że ja przeszłam nad tym do porządku dziennego, i zaczęło mi to zwisać, mam tylko nadzieję, że więcej tak nie trafię.
W ogóle nie trafię.
Nie chcę.
Nie potrzebuję faceta, który nie umie być partnerem.A jak na razie nie widzę w okolicy takiego, nawet zajętego, który by umiał.
Zaraz ktoś wspomni o seksie. Można bez tego żyć. Tak samo jak oduczyć się słodzić.
Może kiedyś to odszczekam. Może zakocham się na zabój i świat przesłoni mi jakiś fajny gość. Może. Tyle, że ja już nie wierzę w bajki. Nie szukam, ani księcia, ani żaby. Nie szukam. I każdy, kto znajdzie mnie, będzie miał pod górę.
Na dziś:
Police - Every take your breath











